
Szaleństwo to jej drugie imię. Pozytywna energia, którą zaraża, nikomu nie pozwala ustać w miejscu. Z wykształcenia chemiczka i projektantka wnętrz, od 2009 roku prowadzi własną pracownię. Jej analityczny umysł i wyczucie stylu idą w parze z górską odwagą i pasją do wyzwań. Jako licencjonowana przewodniczka terenowa i pasjonatka enduro, doświadczenie zbierała nie tylko w Beskidach, ale i na wymagających szlakach świata. Ma na koncie m.in. marokański Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.) oraz etiopski Ras Bwahit (4430 m n.p.m.). Nawet gdy pogoda zmusza do odwrotu, nie traci optymizmu. Szuka nowych inspiracji w literaturze oraz kolejnych kursach doszkalających. Z nią każda wyprawa to profesjonalizm podany z nutą przygody i ogromną dawką motywacji.


W dzieciństwie mówili, że gdzie diabeł nie może, to tam ją wyśle. I coś w tym jest. Jej słabość do kupowania biletów w jedną stronę sprawiła, że ponad 8 lat życia spędziła w drodze (& still counting). Czasem była to 4-letnia podróż dookoła świata, czasem opieka nad psem w Nowym Jorku, a czasem przejazd z Białowieży do Augustowa, który nieoczekiwanie zajął trzy miesiące. Urugwaj przeszła piechotą, Wschodni Tybet przejechała rowerem, Patagonię przemierzyła stopem, a na Gibraltar pojechała kamperem. Kocha różnorodność, wielokulturowość i poznawanie zwyczajów w różnych zakątkach świata. Jej podróże są głównie „o ludziach”. Podróżuje niespiesznie, bo to pozwala zatopić się i współuczestniczyć w lokalnym życiu. Nierzadko zostawała po kilka miesięcy w miejscu, które ją zafascynowało. Na co dzień, czyli też w drodze, zajmuje się projektowaniem graficznym, tworzeniem wizerunku marek, oprawą wizualną wydarzeń kulturalnych i wspieraniem komunikacji organizacji pozarządowych. Pomieszkuje w kamperze. Śmieje się, że pilotowanie ma we krwi. I w tym też coś jest, bo już jako mała dziewczynka pomagała ojcu – pilotowi wycieczek w tworzeniu pakietów dla uczestników, a potem, po jego powrocie, z niecierpliwością czekała aż wreszcie zgaśnie światło i na ścianie pojawią się slajdy z podróży. Jej wyjątkowa supermoc to znajdowanie czterolistnych koniczynek.


Od dziecka starał się poznać przyczynę różnych zjawisk przyrodniczych. Codzienne spoglądanie na Giewont za oknem rodziło mnóstwo pytań. Poszukiwanie odpowiedzi skłoniło go do ukończenia studiów na kierunku geofizyka na AGH w Krakowie. Na piechotę porusza się jedynie w przypadku przebicia opony. Najłatwiej spotkać go na rowerze lub podczas szusowania na skiturach. W wolnym czasie zajmuje się poszukiwaniem dzikiej strony Tatr i odkrywaniem ich tajemnic.Zawsze ciekawiło go co znajduje się za górami i lasami, na południe od Tatr. Na początku eksplorował wszystko w zasięgu jednego dnia drogi na rowerze, później zaczął zwiedzać Europę wspomagając się samochodem i namiotem. Spośród miejsc, do których dotarł, najbardziej zafascynował go bałkański klimat niemal nieskażony przez kicz i komercję.


Po pierwsze geograf, po drugie przewodnik górski, po trzecie podróżnik. W wolnym czasie najchętniej bierze plecak i znika w znane i nieznane góry. Aktywnie spędzony czas na rowerze, nartach czy grając w siatkówkę to jest to czego potrzeba do życia! A w głowie snują się plany o wielkich wyprawach na koniec świata.


Kocha podróże, fotografie, książki. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie, gdzie mieszka od ponad 20 lat. Z wykształcenia ekonomistka, przez kilkanaście lat pracowała dla korporacji finansowych. Z pasji organizatorka, pisarka, reportażystka. W 2015 roku założyła Oficynę Wydawniczą Oryginały. Jest współautorką międzypokoleniowych książek „Banany z cukru pudru”, „Na Giewont się patrzy”, „Mewa na patyku”, „FOTO z misiem”, czy „Marsz marsz BATORY”, zawierającej wspomnienia osób, które płynęły na M/S Batory na emigrację do USA i Kanady. Jest absolwentką Polskiej Szkoły Reportażu. W podróżach najbardziej ceni naturę i spotkania z ludźmi. Potrafi dostrzec detal, czy podczas spaceru wokół domu, czy w dalekiej podróży. Zawsze ciekawa świata.